Piątek, 11 listopada 2011
km: | 48.52 | km teren: | 0.00 |
czas: | km/h: |
Nieudana Piasecznica
Myślałem , że wyjdę z siebie . Przedarłem się przez chaszce wyczaić gdzie skręca kanał rozpoczynający rzekę Piasecznicę , wyjąłem aparat i to tyle w tym temacie , bo po bateriach ( a taka pogoda , że ah i oh ). Zrezygnowany spalonym planem penetracji rzeki pojeździłem tylko po lesie .
Myślałem , że wyjdę z siebie . Przedarłem się przez chaszce wyczaić gdzie skręca kanał rozpoczynający rzekę Piasecznicę , wyjąłem aparat i to tyle w tym temacie , bo po bateriach ( a taka pogoda , że ah i oh ). Zrezygnowany spalonym planem penetracji rzeki pojeździłem tylko po lesie .
K o m e n t a r z e
Skomentowałeś moje zdjęcie gawronów, więc poczuwałem się w obowiązku zaglądnąć do Twojego blogu i dopiero terasz zauważyłem, że rower masz nadal "zawieszony na kołku", zatem jesteś leniuszek. Pozdrawiam ze Szczecina.
jotwu - 15:59 poniedziałek, 27 lutego 2012 | linkuj
Znam ten ból. Tak bywa szczególnie wtedy, gdy coś ciekawego się pojawia na horyzoncie. Kiedy było mroźno bateria wyładowała mi się nagle i umknęło mi stado dzików.
jotwu - 15:56 poniedziałek, 27 lutego 2012 | linkuj
Komentuj